Aktualności, Porady

Jak i gdzie sprzedawać rękodzieło – przewodnik

„Dzień dobry świecie! Właśnie założyłam swoją działalność. Teraz mogę ruszyć na podbój serc i zacząć zarabiać miliony na swoim niewyczerpanym, twórczym rękodzielniczym źródle.” Tak myślimy przez cały dzień, kiedy ściskamy w ręce dokument z CEIDG i wyobrażamy sobie jak to będzie cudnie sprzedawać własne prace. I tu zaczyna się początek drogi ze znalezieniem Klienta, a w głowie, coraz głośniej pojawia się pytanie – jak i gdzie sprzedawać rękodzieło? Przybywam do Was z przewodnikiem :).

Kiedy już uporamy się z własnymi  myślami i stwierdzamy, że oto wychodzimy do świata z naszą rękodzielniczą rzeczką, to jedynym naszym problemem jest odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie to nasze źródełko powinno płynąć, żeby faktycznie było pięknie. No właśnie – gdzie sprzedawać hand made?  Do wyboru mamy wiele opcji. Od otworzenia sklepu stacjonarnego, przez galerie internetowe, własną domenę, kiermasze, jarmarki, facebook lub zwykły marketing szeptany. Widzicie? Opcji jest sporo, a każda warta zastanowienia.

Zanim zasiądziecie do czytania polecam Wam zrobienie sobie kawki i prowiantu. To będzie długi tekst z linkami do podpatrzenia i zapoznania się. Chciałam tylko nadmienić, że mówimy tutaj o tym, jak legalnie sprzedawać rękodzieło. Bo choć to też temat rzeka, to w skrócie powiem, że nie istnieje legalny sposób sprzedaży hand made bez założenia działalności lub AIP.

Gotowi? No to start.

SPRZEDAŻ STACJONARNA

1) otworzenie sklepu stacjonarnego

Oh tak! Każdy rękodzielnik marzy o swojej małej galerii, gdzie może przyjąć klientów. Porozmawiać z nimi, poznać, pić kawę/yerbę/herbatę/sok/wodę/lemoniadę (niepotrzebne skreślić, albo pić wszystko na raz). Jednak, aby mieć swój sklep, trzeba mieć bardzo konkretny plan i kapitał. A do tego lokal. Musimy pamiętać, że miejsce takie to owszem – spełnienie marzeń, ale też podwojone koszty. Zanim się na to zdecydujecie, zróbcie  konkretny biznes plan. I przeanalizujcie różne możliwości np:

  •  może warto kogoś zaprosić do współpracy?
  • dodatkowo organizować tam warsztaty?
  • może komis dla innych rękodzielników byłby dobrym pomysłem?

Sama nie zdecydowałam się na otworzenie swojego sklepu. Nie dlatego, że nie chciałam :). Pogawędki z klientkami i całe dnie w przytulnym sklepiku z kotem śpiącym w witrynie, to moje ciche marzenie.  Ale w biznesie dobrze myśleć rozumem a nie sercem. Zatem mieszkając w małym mieście i wykonując biżuterię technikami bliskimi mojemu sercu, trudno byłoby mi zapracować na karmę dla witrynowego kota. Nieprędko zatowarowałabym cały sklep, więc ta opcja nie do końca jest dla mnie. Ale i tak każdemu polecam chociaż troszkę o niej pomarzyć i pomyśleć 🙂

inside-Philadelphia-Independents-Boutique

Sklep z rękodziełem w Filadelfii, USA, Źródło: popshopamerica.com

2) komisy

To, że sami nie macie sklepu – nie znaczy jeszcze, że nie możecie sprzedawać swoich prac u osób, które takie sklepy mają. Sprzedaż rękodzieła w takich miejscach ma swoje plusy i minusy. Ogromnym plusem jest to, że możecie zdobyć nowych klientów, a Wasze prace mogą być w wielu rejonach, a to jeszcze bardziej poszerza ilość potencjalnych nabywców. Oczywiście sklepy tego typu pobierają prowizję. Ale to normalne. Po prostu musicie ją uwzględnić ustalając cenę. Ale ma to też minusy. Opowiem Wam na moim przykładzie. Zdarzyło mi się, że biżuteria, którą miałam w komisie przez jakiś czas się nie sprzedawała.  Poprosiłam więc o jej odesłanie i w mig zrozumiałam dlaczego. Kolczyki były brudne. Nie, nie od tego, że długo wisiały i kurz na nich osiadł. Były poplamione fluidem. A na kolii było widać ślady szminki. Dzwoniłam i pisałam do galerii, ale niestety, jak się domyślacie komis nie poczuwał się do odpowiedzialności za zniszczone prace. Usłyszałam tylko, że  takie jest ryzyko, kiedy klient coś przymierza. Nie było to fajna sytuacja i przyznaję, że mnie zniechęciła do tego typu promocji mojej biżuterii. Z doświadczenia wiem, że projektanci, którzy sami sprzedają np. swoje ubrania i szukają biżuterii, która uzupełni ich kolekcje obejdą się z Waszymi pracami z dużo większym szacunkiem. Jednak nie jest łatwo znaleźć projektanta z podobną wizją. Oczywiście można to zrobić, jednak trzeba się sporo nachodzić i naszukać. Od razu mówię, że przydały by się tutaj katalogi z Waszymi pracami, chociaż ja pokazując to co mam w ofercie, wspominam, że rzadko kiedy powstaje bliźniak tego co widzą.

3) kiermasze/jarmarki/targi rękodzieła.

Najwięcej jest tego typu wydarzeń w okresie wakacyjnym i świątecznym. O kiermaszach mogłabym napisać książkę. I kto wie, może kiedyś to uczynię :). Ale tu spróbuję krótko. Jeśli decydujecie się na taką formę sprzedaży rękodzieła, to musicie wiedzieć co potrzebujecie kupić i sprawdzić, aby obyło się bez przykrych niespodzianek w stylu “jak to nie ma Pani stołu? My też nie mamy!”

  •  konieczne „must have” to namiot. I nie dajcie sobie wmówić, że jest Wam niepotrzebny, bo po pierwszym kiermaszowym przemoknięciu, (gdzie nawet majtki się nie uchowają) zmienicie zdanie. Uczcie się na moich błędach – bo teraz przed Wami kolejny – zrobiłam głupotę, kiedy chciałam na szybko kupić namiot. Wpadł mi niespodziewanie kiermasz, a bałam się, ze znowu zmoknę.  Kupiłam granatowy, bo akurat taki znalazłam i to w promocji. Pewnie w promocji był dlatego, że teraz moda jest na białe lub kremowe. Myślicie, że to lepiej że mam inny, bo się będę wyróżniać? Niestety nie – w wielu miejscach organizatorzy wymagają jasnych namiotów. Weźcie to pod uwagę przy wyborze tak drogiej rzeczy.
  • zapytajcie czy organizator zapewnia stolik, krzesła i oświetlenie. Jeśli nie. Musicie to wszystko zorganizować sami.
  •  obciążniki, które przytrzymają namiot, który będzie chciał odfrunąć w razie złej pogody. Mówię o tym, bo to ważne, a mnie tego wcześniej nikt nie powiedział.  Na jednym z kiermaszy mimo, że zawiesiłam się na stelażu to i tak poleciał – ze mną. A szarpnął tak, że uszkodził mi rękę i nie mogłam pracować przez pewien czas.
  • koszt benzyny i cena za stoisko.  Ceny są różne. Od 30 zł do nawet 300 za dzień. Bywają też darmowe i wierzcie mi, czasem są lepsze od tych drogich. Wszystko jest kwestią tego, co oferujecie. Na jarmarkach najlepiej sprzedają się tańsze drobiazgi. Więc jeśli tworzycie przepiękne kolie ze srebra, to raczej jarmark u babci Stasi to nie jest Wasz target. Jak już napisze tą książkę to dam znać 😀
  • kiedy wybieracie jarmark upewnijcie się, ze jest to jarmark rękodzieła a nie festiwal sztuki chińskiej połączony z performance waty cukrowej, okraszony balonami ze świnką Pepą. Nie mam nic do świnki Pepy, ale wierzcie mi, często jest tak, że rodzice wolą kupić dziecku balon, colę, watę i pierścionek za 2zł, niż zatrzymać się przy rękodziele.  Dlatego, kiedy dostaniecie jakąś ofertę, albo sami coś znajdziecie – poczytajcie o poprzednich edycjach, pooglądajcie zdjęcia i napiszcie do kogoś, kto tam był  i widział.

Ja miałam mega szczęście, bo na moim pierwszym kiermaszu poznałam 2 wspaniałe osoby, z którymi jestem w stałym kontakcie i które z własnej woli podesłały mi informacje o fajnych kiermaszach na których warto się pojawić. Pozdrawiam koniczynki. Jeśli lubicie ceramikę, to do nich zajrzyjcie.

gdzie sprzedawać rękodzieło

Stoisko na kiermaszu, zdjęcie pochodzi z własnego archiwum

SPRZEDAŻ PRZEZ INTERNET

1) własna domena i sklep internetowy

Fajnie, bo sami jesteście sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Trudniej wypozycjonować, i przedostać się do klienta szczególnie na początku. Ale powiedzmy, że macie już pewne grono odbiorców, którzy poślą Was dalej w świat. I tak poleci. Będzie z tym sporo pracy, ale po coś założyliście firmę. Przecież nie chcecie odpoczywać, obijać się i spać w nocy. Gdybyście chcieli – nie zakładalibyście działalności 😀 (mówię tu szczególnie o początkach. Dobrze, że ja śpię bardzo mało).

Założenie sklepu internetowego z rękodziełem, wbrew pozorom nie jest trudne. Istnieje wiele platform, które mają tak zwane rozwiązania pudełkowe. Oznacza to, że kupujesz szablon sklepu, personalizujesz go pod swoje potrzeby i płacisz abonament za jego utrzymanie. Rozwiązania pudełkowe oferują na przykład IAI-Shop czy shoper. Są to tanie i dobre rozwiązania dla małych podmiotów, które nie mają na tyle dużej oferty, żeby potrzebować własnych rozwiązań, co wiąże się z kolei z własnym działem programistów.

Zapytałam o ten model sprzedaży Martę Krauze z pasartu, która odpowiedziała: “Własna domena w internecie i miejsce, gdzie klient może obejrzeć prace, to podstawa i od tego powinno się zaczynać myślenie o sprzedaży. Stoisko na kiermaszach czy oferta na facebooku powinna być uzupełnieniem własnej strony, gdzie 24/7 klient może obejrzeć nasze prace. Sklep to podstawa do budowania swojej marki, dostępność do narzędzi pozwalających na działania marketingowe, możliwość budowania bazy klientów i przede wszystkim własne miejsce, na które mamy wpływ. We własnym sklepie jedyną niespodzianką, jaka może Cię spotkać, to zapomnienie o płatności za przedłużenie domeny. Facebook może Cię zablokować, na targach mogą Cię postawić w kącie bez światła, na jarmarku spadnie deszcz. Własna witryna jest stabilna, przewidywalna i pewna – do tego jest miejscem, gdzie zawsze będziesz.”

2) galerie rękodzieła

Miejsca takie różnią się głównie stopniem wypozycjonowania w Internecie, warunkami przyjęcia nowych artystów, wysokością prowizji, oraz jakością sprzedawanego rękodzieła. Zawsze (!) zanim wyślemy zgłoszenie polecam zapoznać się z regulaminem. To pozwoli Wam zaoszczędzić czas swój i osób obsługujących te strony. Niektóre galerie mają bardzo wysoki próg oczekiwań i nie ma się co obrażać jeśli nie zostaniecie przyjęci. Czasem tak jest, szczególnie na początku drogi.  A teraz przybliżę Wam kilka znanych i mniej znanych miejsc.

  • trendymania – popytałam znajomych rękodzielników i byłam zdziwiona jak wiele niesamowicie uzdolnionych dziewczyn, odznaczających się stylem nie do podrobienia powiedziało mi, że się tam nie dostały. Ale próbować trzeba zawsze. Poziom mają niesamowicie wysoki. Trendymania pobiera 20% prowizji. Jeśli jesteście zainteresowani spróbowaniem swoich sił to polecam ich regulamin.
  • pakamera – którą zna chyba każdy kto zetknął się z rękodziełem. Aby się tam dostać trzeba przesłać swoje zdjęcia i opisy, oraz czekać na zaakceptowanie. Słyszałam, że obecnie przyjmują tylko osoby, które mają profesjonalnie przygotowane port folio,  wraz ze zdjęciami produktowymi. Jednak przyznam szczerze, ze sama do pakamery nie wysyłałam zgłoszenia i obecnie nie planuję. Jeśli jednak chcielibyście spróbować, to tutaj link jak to zrobić.
  • dawanda – aby założyć konto sprzedażowe trzeba się zarejestrować, otrzymać najpierw możliwość bycia kupującym a później dopiero można się ubiegać o otworzenie butiku. Od stycznia portal zmienił cennik. Wcześniej pobierana była tylko prowizja. Teraz wystawienie oferty jest płatne tak jak i jest pobierana prowizja. Ale niższa niż poprzednio bo 10,5%. Tutaj macie dokładny cennik. A na stronie głównej dowiecie się jak założyć konto. Dawanda jest przyjaznym portalem, który wchodzi w interakcje ze sprzedającymi. Jednak pilnujcie zakupów. Miałam sytuację, w której jedna Pani kliknęła “kup” na wszystkich moich produktach a ja nie byłam tego świadoma, bo maile z informacją trafiły do spamu.. Niestety musiałam zapłacić prowizję od wszystkich produktów, bo przegapiłam moment w którym mogłam anulować kupno. Upewnijcie się, ze maile trafiają tam gdzie mają trafiać 🙂
  • arsneo – tutaj również konieczne jest wysłanie zgłoszenia ze swoimi pracami. Szczegóły znajdziecie pod tym linkiem .
  • Oczywiście w sieci możemy znaleźć także inne, mniejsze galerie gdzie też można wystawić swoje prace. Takie jak np. srebrnaagrafka, artillo, nastrojowo, ludowomi, czy art-madam.

3) sklep na facebooku

Dla mnie najnowsza, która właśnie się pojawiła i którą obecnie testuję 🙂

gdzie sprzedawać rękodzieło

Facebook wyszedł naprzeciw sprzedawcom i stworzył możliwość dodania własnego sklepu na  fanpageach. Dlatego jeśli jesteście posiadaczami fp – to możecie takie coś otworzyć. Wasz sklep na portalu może istnieć sam. Bez połączenia z innymi stronami sprzedażowymi. Wtedy klienci piszą do Was bezpośrednią wiadomość, że chcą i kupują.  Ale co z takimi, którym trochę brak zaufania? I którzy woleli by, żeby sprzedaż szła jednak przez jakąś platformę? Fb daje nam możliwość powiązania sklepu z galeriami internetowymi. Wtedy po kliknięciu w link, klient zostanie przeniesiony bezpośrednio do strony na której jest produkt. Pamiętajcie tylko żeby do ceny doliczyć prowizję.

Przyznam szczerze, że czekałam na coś takiego. FP może być Waszą wizytówką. Możecie tam pokazać co tworzycie, jak tworzycie. Możecie przedstawić trochę siebie, a teraz przy okazji sprzedać Wasze produkty.

Mam nadzieję, że nie namieszałam Wam w głowach i, że macie już jakiś pogląd na to, gdzie sprzedawać rękodzieło :). Każdy sposób na sprzedaż jest dobry. Możecie je wszystkie razem łączyć i testować. Ważne, żebyście miejsce dopasowali do swoich potrzeb i produktów, które chcecie sprzedać. Na początku będziecie powoli poznawać wszystko. Bo choć być może obserwowaliście to latami i latami planowaliście – to i tak, kiedy już tworzycie swoją markę musicie się kilka razy potknąć, żeby dojść do rozwiązań idealnych. Dlatego dawajcie sobie szansę i nie zamykajcie się na współpracę. Powodzenia dziewczyny 🙂

Pozdrawiam Justyna

Justyna Kąkol znana także jako GithagoArt. Miłośniczka kolorowych sznurków i dobrych kamieni. Wraz ze swoim czarnym jak noc kotem tworzy tutoriale poświęcone hand made i DIY. Ciągle wpada na nowe pomysły, które najbliższe otoczenie musi znosić i przyjmować z entuzjazmem. Trochę wiedźma, trochę dziecko kwiatów. Kocham to co robię i chcę zhandmadować świat 🙂

Może Ci się także spodobać >>

26 Comments

  1. Stylowe Sznureczki says:

    Super artykuł właśnie takich informacji potrzebowałam ?

    1. Justyna Kąkol GithagoArt says:

      Bardzo się cieszę <3

  2. Dziękuję za artykuł. Chociaż trochę już “potykałam” się ? a i tak znalazłam w nim wiele potrzebnych informacji. Justynko, jesteś mega!!!

  3. Magdalena says:

    Super, dzięki za artykuł oraz za podzielenie się z nami wiedzą , doświadczeniem… Czy możesz dodać jeszcze kilka linków gdzie można wyszukać informacje o wydarzeniach jarmarkowych, targowych itp na terenie kraju?:) pozdrawiam serrrrdecznie…

    1. Justyna Kąkol GithagoArt says:

      Z tym wyszukiwaniem to jest niestety problem. Nie znam jarmarków z całej Polski, ale ja sobie zawsze wpisuję “kiermasz rękodzieła” i dany rejon i wyszukuje mi 🙂 Więc polecam ten sposób 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

  4. Artykuł jak dla mnie,trafiony w czas.Bardzo czytelnie,dziękuję za dzielenie się swoimi doświadczeniami i wiedzą. Szczególnie dla tych co malo o tym wiedzą a by chcieli.Pozdrawiam.

  5. KWRomachow says:

    Hej , a jakie są prowizję prowadzenia sklepu na FB?

    1. Justyna Kąkol GithagoArt says:

      Jak narazie nie ma żadnych. A czy wprowadzą czy nie, tego nigdy ne wiadomo 🙂

  6. Jolanta says:

    Dzięki wielkie, kawał dobrej i bardzo potrzebnej roboty .

  7. izabela says:

    Droga Justyno 🙂
    Bardzo ciekawy artukuł 🙂 Piszesz: “nie istnieje legalny sposób sprzedaży hand made bez założenia działalności lub AIP.”- teoretycznie, zgadza się.. w praktyce żadko możliwe..
    Jak wiadomo, rękodzieło tanie nie jest ze zwględu na włożoną pracę i serce. Niestety, żyjemy w czasach, gdzie nie każdy wyda 40 czy 50zł na bransoletkę, a klientów którzy są w stanie zapłacić czasem i 3-cyfrową cenę za produkt handmade nie jest wielu. Przy załozeniu działalności dospodarczej od razu na starcie zus, ponad 1000zł.. do tego podatek od sprzedaży i tak naprawdę rękodzielnikowi zostaje bardzo niewiele.. ileż muszę sprzedać np. wisiorów żeby zapłacić zus, podatki i jeszcze zarobić? Dlatego wielu znanych mi rękodzielników, wkładajacych cały swój czas i serce w swoje produkty- najzwyczajniej w świecie plajtuje. Przykre, ale prawdziwe.
    Formy sprzedaży o ktorych piszesz są super-nie zawsze jednak klient się znajdzie, a koszty są i trzeba je zapłacić..
    nie żebym namawiała do sprzedaży “na lewo”- broń boze.. ale przy dzisiejszych realiach z oddawaniem haraczu państwu- to wyczyn naprawdę karkołomny.
    Życzę powodzenia wszystkim rękodzielnikom 🙂 i czekam na wasze prace w sieci lub realu 🙂
    Pozdrawiam
    iza

    1. Justyna Kąkol GithagoArt says:

      Niestety Izo. Zdaję sobie sprawę z tego co mówisz. Jednak pierwsze dwa lata zus wynosi połowę kwoty o której wspomniałaś. A z tego co się orientuję AIP to około 300 plus oczywiscie podatek. Wiem, ze to i tak nie jest mała kwota. Napisałam, że nie ma legalnego sposobu na sprzedaż rękodzieła, bo jest to prawda. Takowy nie istnieje. Można oczywiscie próbować inaczej, ale trzeba mieć świadomość potencjalnych konsekwencji – nikogo nie próbuję straszyć. Po prostu wiem, że jest to możliwe. Może doczekamy się czasów, kiedy w końcu prawo troszkę się zmieni i będzie dla nas bardziej łaskawe 🙂
      Pozdrawiam Cię serdecznie 😉

  8. JaniSzka says:

    Świetny artykuł, chociaż widzę, że wymieniłaś tylko część z miejsc online do sprzedaży rękodzieła. Ja mogę polecić również serwis malafabryczka.pl jest chyba stosunkowo nowym serwisem z prowizją 14%. Ja wystawiam tam biżuterię i nie miałam żadnych problemów, ale w sumie zdjęcia miałam przygotowane przez znajomą fotografkę

  9. Gabrysia says:

    Korzystając z Twoich rad odpaliliśmy sklep na shoperze – http://fabrykartka.pl/ Co myślisz o naszych kartkach? Wciąż się uczymy i podglądujemy trendy za oceanem.

  10. Na chwilę obecną (2017) do sprzedaży handmade „nadają” się tylko galerie. Można wystawiać na olx czy allegro ale to mija się z celem (normalny zarobek :). Sprzedawałam właściwie wszędzie przez ostatnie 10 lat i z polskich galerii na chwilę obecną 80% sprzedaży mam na http://art-madam.pl/, http://showroom.pl i http://pakamera.pl. Reszta to Dawanda i etsy.

  11. Marzeba says:

    Żeby sprzedać rękodzieło musze mnie własną firmę

  12. Irena says:

    proszę o pomoc.Ot niedawna robię sama broszki i zawieszki na torby.Strona internetowa Art-madam i Kuferart moi robótki zaakceptowali,ale pytam ich jak ot bywa się oplata prowizji,to mnie nie piszą.Proszę o pomoc i wyjaśnić,ja tego nie znam.Z góry dziękuje.

  13. Green Forest Decor says:

    Z nieba mi spadlas 🙂 Dziekuje

  14. MałaMi says:

    Bardzo fajny artykuł. Jeżeli chodzi jednak o wymienione platformy Dawanda czy Pakamera to jest tam oczywiście dużo rękodzieła, bardzo dobrego swoją drogą, ale niestety ginie ono pod natłokiem rzeczy, które niestety rękodziełem nazwać nie można. Sprzedawane są także półprodukty i generalnie ciężko się dokopać do czegoś. Ostatnio zakupiłam na prezenty kilka bardzo dobrych rzeczy na Artyferii bo jest tam tylko rękodzieło. Wklejam link: https://artyferia.pl/ Wszystkim rękodzielnikom życzę wytrwałości w robieniu tego co kochają, je też uwielbiam tworzyć coś sama:) Pozdrawiam

    1. Jacek Rumiński says:

      Zgadzam się

  15. Właśnie jestem po pierwszym jarmarku…fiasko kompletne…dostałam kopa ..no cóż jutro też jest dzień. …pozdrawiam

  16. Galeryjka u Pani Fryszerowej says:

    Fajny text..prosto z rękodziełem nie jest bo chyba nie wszyscy sobie wyobrażają ile czasem kosztuje twórcyę podzielenie się swoją pasją i że twórczość mentalnie i finansowo bywa kosztowna, ale text bardzo prawdziwy i fajny?
    Pozdrawiam autorkę?

  17. Jacek Rumiński says:

    Justyno wszystko fajnie i prawda ale pozwolę sobie dodać coś do tematu galerii internetowych za pośrednictwem których można sprzedawać biżuterię. Umieściłaś na pierwszym miejscu Trendymanię, w której nigdy nie sprzedawałem ponieważ nigdy nie przyjęto mojego zgłoszenia, a robiłem to wiele razy. W regulaminie mają napisane, że owszem jest selekcja, a kryterium to wysoka jakość prac, poprawne technicznie. Moje prace są na takim poziomie technicznym, że wielu ludziom trudno sobie taką jakość wyobrazić, wysyłam oczywiście świetne zdjęcia ale pozostaje to bez odpowiedzi. Na tej podstawie, oraz na podstawie tego co napisałaś o innych zdolnych artystach też nie przyjętych stwierdzam, że selekcja do Trendymanii nie ma nic wspólnego z jakością albo ma bardzo niewiele wspólnego. Nie trzeba być fachowcem by stwierdzić, że jest tam jednak wiele prac na delikatnie mówiąc bardzo słabym poziomie więc na pewno jakość techniczna to nie jest kryterium w tej galerii. To jedyna galeria, która mnie nie przyjęła w poczet artystów. Znakomite doświadczenia mam natomiast z galerią Arsneo, którą bardzo polecam. Wszystko u nich jest na profesjonalnym poziomie, aż miło. Ja z sukcesami działam również na facebooku, a także tak jak napisałaś posiadam własny sklep w internecie i również uważam, że to podstawa. Działalność na jakimkolwiek polu nie wyklucza i nie przeszkadza innej działalności, po prostu im w większej liczbie miejsc sprzedajesz tym lepiej dla Ciebie i dla pośredników i dla całego biznesu jubilerskiego w moim wypadku. Jeśli wszyscy w tym łańcuszku zarabiają to jest o.K . Dodam jeszcze, że w internecie tak jak w realu najważniejsi są najwięksi i według mnie mały sklep jednego twórcy zawsze będzie na gorszej pozycji, bo klient woli wejść tam gdzie ma największą różnorodność towarów. Jeśli można na dowód jakości moich prac tu link do mojego sklepu https://www.alejasrebra.pl/ Pozdrawiam.
    Jacek Rumiński

  18. Alina says:

    jestem osobą która nie umie “siedzieć bezczynnie”, w momencie przejścia na emeryturę założyłam własną działalność gospodarczą, ale po kilku miesiącach kiedy z emerytury musiałam opłacić ZUS – zrezygnowałam. Mieszkam w małym miasteczku i jedyną formą sprzedaży jest tzw.”poczta pantoflowa”i dwa coroczne kiermasze.Już kilka osób radziło poszukać stron gdzie artyści sprzedają swoje prace. Dziś trafiłam na Twój artykuł, dziękuję za cenne rady i wskazówki, ..pozdrawiam

  19. Alina says:

    dziękuję za cenne rady i wskazówki…. skorzystam z podanych witryn ..dziękuję i pozdrawiam

  20. Bez nazwy says:

    Bardzo dobry artykuł, dziękuję i pozdrawiam serdecznie.Agata.

  21. rękodzieło says:

    rękodzieło możesz za darmo ogłosić i oczywiście sprzedać na http://www.ooe.pl/muzyka-i-sztuka – darmowym portalu ogłoszeniowym

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.