Po wykonaniu ostatniej bransoletki na stole zostało mi trochę biżuteryjnych resztek. Puste opakowania, resztki drutu, pojedyncze koraliki, kilka mniej lub bardziej pogiętych szpilek, zapomniane zapięcie. Już miałam podjąć się żmudnego zadania posprzątania i posortowania tego wszystkiego – gdy nagle olśniło mnie  – i postanowiłam wypróbować pomysł, na jaki wpadłam ostatnio.

Wyłuskałam więc z bałaganu to co mogło się przydać i znowu zabrałam do pracy – tym razem nad znacznikami do robótek.
Nie wiem czy istnieje polska nazwa na ten drobiazg – po angielsku nazywa się to “stitch marker“. Jeśli szydełkujecie, wiecie co to takiego. Dla nieobeznanych z dzierganiem – te znaczniki to maleńkie akcesoria, umożliwiające zaznaczenie na robótce określonego miejsca (np. pełnego okrążenia w amigurumi, lub miejsca od którego zwężamy robótkę) lub “złapania” oczka (kiedy musicie np. opuścić oczko, aby wrócić do niego później).
Takie znaczniki przydają się także podczas przerw w szydełkowaniu – dzięki nim nie sprujemy ostatnich rzędów, gdy wysunie się nam z robótki szydełko. Przeważnie znaczniki mają postać małych, plastikowych zamykanych kółeczek. Ja postanowiłam zrobić sobie własne, nieco bardziej ozdobne 🙂
Wykorzystałam pozostałe z poprzednich projektów – kilka koralików, nakładki i szpilki. Wybrałam te korale, które były najlżejsze – welurowe, sztuczne perełki i koraliki spectra. Kamienne lub szklane korale mogą zbyt ciężkie i nadmiernie wyciagać włóczkę.

Na szpilkę nałożyłam posrebrzaną nakładkę, potem koralik, potem znowu nakładkę, a na końcu mniejszy koralik.

Następnie szpilkę skróciłam do odpowiedniej długości i zawinęłam na jej końcu uszko.

Nałożyłam na nie okrągłe zapięcie, jakie zwykle stosuje się do naszyjników i łańcuszków i zamknęłam oczko.

Tak się rozochociłam przy tym prostym zajęciu, że wkrótce zrobiłam kilka następnych markerów 🙂

To świetny upominek dla przyjaciółki zajmującej się szydełkowaniem lub robieniem na drutach – lub dla siebie samej 🙂

Jeden z moich markerów już znalazł zajęcie – łapię nim ostatnie oczko robionego przez siebie kocyka – dzięki temu, moja robótka na pewno się nie spruje 🙂 Teraz muszę dorobić jeszcze kilka znaczników z użyciem większych zapięć – do włóczek różnej grubości 🙂